kag0r: (кіт)
Tatarzy coraz głośniej mówią: musimy walczyć. Mamy dość poniżenia - informuje RMF FM. - Należy działać, jesteśmy gotowi na wszystko. Lepiej zginąć jak bohater, niż się zhańbić - mówią.

Tatarzy mówili, że coraz więcej rodzin wywozi dzieci na Ukrainę - jak najdalej od wojny.

Krymscy Tatarzy będą bronić swojej ojczyzny, choć nie mają broni, a w składzie Ukrainy chcą pozostać, bo dąży ona do wolności i demokracji - powiedział rzecznik Duchowej Rady Muzułmanów Krymu Ajder Adżymambetow.
Tatarzy krymscy mieszkający w Polsce z niepokojem śledzą informacje z Krymu. Wiedzą, że gdyby ich bliscy dali się sprowokować, skutki byłyby tragiczne - czytamy we "Wprost". Zastrzegają jednak, że są gotowi walczyć o ziemię przodków.
300 tysięcy Tatarów krymskich stanowi 15 proc. mieszkańców półwyspu. Mieszkający od 11 lat w Warszawie Lenur Kerymow nie dziwi się, że nie chcą opuszczać ziemi, która stosunkowo niedawno odzyskali. 
kag0r: (кіт)

Wódka to trucizna, trucizna to śmierć, śmierć to sen, sen to zdrowie, a zatem wypijmy na zdrowie!
- brzmi jeden z rosyjskich toastów
Po nie tak dawnych wyborach wódka w Rosji polała się strumieniami. Towarzysze Władimira mięli powód do radości: lud rosyjski wzuł świąteczne buty i poszedł do urn jak za najlepszych, starych czasów, by oddać głos na jedynie słuszną partię i jedynie słusznego prezydenta Wańkę-wstańkę. Bo Rosja, to Putin, a Putin to Rosja, więc… - na zdrowie!
Jedna Rosja, po ichniemu Единая Россия, kocha prezydenta, a partia, jak wiadomo, to naród. Popy też kochają swego niekoronowanego cara - głowę kościoła, bo oddał im cerkwie i bez strachu mogą palić świeczki oraz uczyć wierną młodzież tzw. sportów obronnych. W niemieckiej telewizji ZDF można było zobaczyć reportaż o moskiewskim duchownym, który pokazywał młodym jak rzucić wroga na glebę i przeładować kałasznikowa. W imię ojca, i syna, i ducha, oczywiście… Gdyby coś takiego zdarzyło się w RFN, cała światowa prasa ryknęłaby o odradzaniu się Hitlerjugend. Ale Rosja? Rosja to co innego. Lud rosyjski potrzebuje silnej ręki, zresztą sam wybiera…
A, że niekiedy tu i ówdzie da się słyszeć zaniepokojenie, jak np. w „Washington Post”, który ostrzegał:
Droga Putina nie wiedzie do państwa prawa, lecz do reżimu totalitarnego?

Notabene podobne echo rozległo się w innych krajach, lecz echo nie ma pojęcia jak jest na prawdę, bo przecież echo nie zna cyrylicy. Siergiej Kowalow, sowiecki dysydent i obrońca praw człowieka, za co był nominowany do Pokojowej Nagrody Nobla w latach 1995, 1996 i 2004, określił był wybory we własnej ojczyźnie, jako „najbrudniejsze w postkomunistycznej Rosji”. Ten były zesłaniec na Kołymie niby zna cyrylicę, widać jednak wypił za mało, a ci, którzy obsypali go kiedyś gradem nagród, m.in. „Gazeta Wyborcza” (która zrobiła z niego w 2001 Człowieka Roku, a laudację wygłosił sam pan premier Jerzy Buzek), po prostu się co do niego pomylili. W końcu człowiek jest istotą omylną i niekiedy błądzi.
Teraz błąd chce naprawić stowarzyszenie o nazwie „Międzynarodowa Akademia Duchowej Jedności Ludów Świata”, która złożyła propozycję, by pokojowego Nobla przyznać w tym roku Władimirowi Putinowi, o czym dowiedziałem się z „New York Times`a”. Czemu nie, dostał ją na kredyt prezydent USA Barack Obama, to tym bardziej należy się ona jego rosyjskiemu koledze z urzędu, który nie dopuścił do napaści US Army na Syrię. Pomysł akademii już poparł prezydent Wenezueli Nicolás Maduro. Teraz tylko czekać, aż za kandydaturą Putina wstawią się inni, znani i cenieni. Na przykład były kanclerz Niemiec Gerhard Schröder, który przecież dawno klarował, że jego przyjaciel z Moskwy jest „kryształowym demokratą”...
A propos Niemiec. Za Odrą zasługi zaprzyjaźnionego Putina, dostrzeżono już parę lat temu, gdy był jeszcze premierem Rosji. Jak nie patrzeć, nauczył się języka Goethego i prosił swych byłych pracodawców ze spółki akcyjnej KGB, aby oddelegowała go do pracy w Dreźnie. Sam notabene nieraz podkreślał, jak ceni i lubi niemiecki naród. Więc kuratorzy „Kwadrygi” bez wahania wytypowali go w imieniu niemieckiego narodu do tej prestiżowej nagrody. Przyznawana jest ona „wybitnym osobowościom polityki, gospodarki i kultury”, które „stanowią wzór i wytaczają kierunki na przyszłość” - brzmi oficjalne uzasadnienie tego wyróżnienia. Laureatem „Kwadrygi” jest m.in. nieżyjący już prezydent Czech Vaclav Havel, działacz antykomunistyczny i dramaturg, który po stłumieniu Praskiej Wiosny przez czerwonoarmistów i ich sojuszników, w tym Ludowego Wojska Polskiego, spędził schorowany parę lat w więziennej celi. A, że w tym czasie agent Putin służył „wspólnej sprawie” i zajmował się rozpracowywał środowiska dysydentów? Że, jak twierdzą Amerykanie, zerżnął doktorat, będący ponoć plagiatem publikacji profesorów Williama Kinga i Davida Clelanda z Uniwersytetu w Pittburgu? Po pierwsze, nikt w Rosji jego dysertacji nie analizował, po drugie, Amis nie znają cyrylicy, a po trzecie, młodość ma prawo do błędów, na których Putin mógł się sporo nauczyć. I się nauczył.
Niestety, chociaż ustalano już nawet szczegóły podjęcia dostojnego gościa z Rosji, inicjatywa z wręczeniem mu „Kwadrygi” się rypnęła.
Wszystko przez paru warchołów z Bundestagu. Niejaki Serkan Tören z liberalnej partii FDP uznał kandydaturę Putina za „żenadę”, swoje dorzucił też szef parlamentarnej Komisji Praw Człowieka Tom Koenigs z Zielonych, który wielokrotnie czepiał się prezydenta-premiera-prezydenta jak rzep psiego ogona, a gdy usłyszał o przyznaniu mu „Kwadrygi” warczał, że to „karykatura”.

Nic to, czas robi swoje. Po wrześniowych sprzed dwóch tygodni liberałowie muszą zabrać swoje manatki z Bundestagu, a Zieloni - „pedofile” mogą gadać ile chcą - mimo ich sabotażu w wielkim planie uhonorowania Putina, świat potrafi docenić jego dorobek w budowie demokracji i zaprowadzaniu pokoju. Wiem, wiem, zaraz mi tu ktoś wyskoczy z trupem Aleksandra Litwinienki… - przecież Putin herbaty mu nie podawał i ma niepodważalne alibi, że w tym czasie był na Kremlu. To samo dotyczy „osadzonego” Michaiła Chodorkowskiego… - też wredne insynuacje, wyrok w jego sprawie wydał niezależny, samorządny Sąd Miejski w Moskwie, a nie Putin. Więc niech nikt nie wyjeżdża z jakimś gnębieniem rosyjskiej opozycji, uśmiercaniem dziennikarzy, okupowaniem Czeczenii, czy Abchazji i Osetii Południowej. Giną żołnierze, giną górnicy, kierowcy…, zawód dziennikarza nie jest wyjątkiem, też może ktoś zginąć. A Czeczenia odbudowuje się aż miło patrzeć, Czeczeni żyją wreszcie w pokoju, zaś Gruzini? - ci jeszcze poznają się na Micheilu Saakaszwilim, że to awanturnik po prostu, który spowodował przelew krwi. Nie bez powodu wówczas premier Putin miał powiedzieć do ówczesnego prezydenta Francji Nicolasa Sarkozy`ego, o czym donieśli dziennikarzom tłumacze, że „powiesi Saakaszwilego za jaja”. Zasłużył sobie, a miłujący pokój prezydent Rosji zasłużył na Nobla, czego dowiódł dobitnie w Syrii.
Więc osobiście całym sercem popieram zgłoszenie Władimira Putina do tej nagrody. Jako kolejne kandydatury proponuję chilijskiego generała Augusta Pinocheta.
Pardon, ten nie żyje, no to jest wielce zasłużony serbski generał Ratko Mladić. Spośród naszych rodaków należałoby wysunąć kandydatury generałów Wojciecha Jaruzelskiego i Czesława Kiszczaka, póki jeszcze żyją, którym przecież zawdzięczamy pokojową transformację ustrojową, a świat obalenie komunizmu…
kag0r: (кіт)
- W Rosji działają potężne grupy biznesowe i do tej pory Władimir Putin bardzo im się opłacał. Jednak w pewnym momencie mogą dojść do wniosku, że tak nie jest i to będzie rzeczywisty koniec jego prezydentury - mówi WP.PL ekspert ds. wizerunku politycznego i komunikacji Tomasz Łysakowski.
Jan Stanisławski, Wirtualna Polska: Nie spełniła się na razie groźba rosyjskiego szturmu na ukraińskie siły na Krymie. Ze strony Putina to było tylko straszenie?

Tomasz Łysakowski: Nie, bo on faktycznie szturmuje Krym. Ma już tam armię, zajął swoje pozycje. Różne symptomy wskazują, że ma chrapkę także na Donieck. Dlatego, to nie jest tylko straszenie, aczkolwiek nie jest to też otwarta ofensywa.
kag0r: (кіт)
Prezes Prawa i Sprawiedliwości zaapelował do prezydenta i premiera o natychmiastową intensyfikację działań na forum międzynarodowym, które powstrzymają postępujący akt agresji Federacji Rosyjskiej wobec państwa ukraińskiego.

Oświadczenie Jarosława Kaczyńskiego ma związek z ultimatum, jakie wobec sił zbrojnych Ukrainy postawił Dowódca Floty Czarnomorskiej Federacji Rosyjskiej, a także oświadczeniem rzecznika MSZ Ukrainy o tym, że Rosja może planować dalsze wtargnięcia na terytorium Ukrainy, o czym świadczy między innymi koncentracja sprzętu wojskowego na granicy z obwodami charkowskim, ługańskim i donieckim.
"Brak reakcji Rosji na dotychczasowe apele społeczności międzynarodowej, reprezentowanej przez takie organizacje jak ONZ, NATO czy UE, jasno pokazuje potrzebę podjęcia dużo dalej idących działań" - pisze w swoim oświadczeniu prezes PiS. Według niego, dziś niezbędne wydaje się wprowadzenie ostrych sankcji wobec Federacji Rosyjskiej w sferze ekonomicznej, politycznej oraz symbolicznej.
"Niestety bieg wydarzeń pokazuje jasno, że dziś, aby powstrzymać działania Rosji, które destabilizują sytuację w Europie, zagrażając także naszemu bezpieczeństwu potrzebne są szybkie, realne decyzje. Brak działań dla tego typu postępowania spowoduje dalsze, negatywne i trudne do przewidzenia konsekwencje" - ostrzega Jarosław Kaczyński.
kag0r: (кіт)
Premier Rosji Dmitrij Miedwiediew wydał rozporządzenie o utworzeniu firmy, która zajmie się budową mostu nad Cieśniną Kerczeńską. Most ten ma połączyć Półwysep Tamański w Kraju Krasnodarskim, na południu Rosji, z Półwyspem Krymskim na Ukrainie.
Według Miedwiediewa nie tylko Rosja, ale także Ukraina jest zainteresowana budową "niezawodnego i niedrogiego połączenia transportowego między Półwyspem Tamańskim i Krymem".
Porozumienie o budowie takiego połączenia Rosja i Ukraina zawarły w grudniu 2013 roku podczas wizyty ówczesnego ukraińskiego prezydenta Wiktora Janukowycza w Moskwie. Do wizyty tej doszło wkrótce po odstąpieniu przez poprzedni rząd Ukrainy od podpisania umowy o stowarzyszeniu z Unią Europejską.
Dziennik "Kommiersant" utrzymuje, że wartość tych projektów przekracza 5 mld dolarów. Oprócz budowy mostu nad Cieśniną Kerczeńską proponowana jest rekonstrukcja drogi samochodowej Chersoń-Dżankoj-Teodozja-Kercz, co miałoby kosztować 1,4 mld USD. Na liście są też projekty infrastrukturalne związane z portami morskimi w Eupatorii, Teodozji, Jałcie i Kerczu na sumę 1,8 mld dolarów.

"Kommiersant" twierdzi, że rozważane są również projekty związane z budową obiektów rekreacyjnych i turystycznych, z rolnictwem oraz rozbudową lotnisk w Kerczu i Sewastopolu. <

April 2017

S M T W T F S
      1
234567 8
910 1112131415
16171819202122
23242526272829
30      

Syndicate

RSS Atom

Most Popular Tags

Style Credit

Expand Cut Tags

No cut tags
Page generated Jul. 28th, 2017 12:45 pm
Powered by Dreamwidth Studios